Na zakończenie serii wpisów z Echizen, krótka fotorelacja z nauki tkania na tradycyjnych krosnach. Zajęcia odbyły się w małym studio porwadzonym przez lokalne stowarzyszenie tkaczek. Zazwyczaj w tym miejscu prowadzone są lekcje tkania materiału na kimona, z niezwykle cienkich nici farbowanych naturalnymi barwnikami. Dla początkujących takich, jak my, dostępne są jednak łatwiejsze kursy- osnowę zakładają nauczycielki, a zamiast nici używa się dość szerokiej taśmy. Zadanie wcale nie jest jednak takie proste ;) Dość łatwo zbyt mocno ściągnąć wątek, powodując deformację tkaniny, czy wypaść z rytmu naciskania pedałów zmieniających ustawienie nici... Jednak dzięki fachowemu wsparciu każdemu z nas udało się skończyć mini- chodniczki :) Nadal nie mogę uwierzyć, że udało nam się odwiedzić tyle miejsc, spotkać tylu ludzi i wziąć udział w tylu wydarzeniach w niecałe 4 dni... Krosna dla początkujących. Gaijin w niestandardowym rozmiarze musiał przykurczać nogi, żeby je zmieścić pod mas...
Ciekawostka dla wszystkich okularników takich, jak ja ;) Sabae Eyewear Museum, czyli muzeum poświęcone historii i produkcji megane. Podobno pierwsze warsztaty powstały tu ponad 100 lat temu. Przemysł rozwija sie do dziś- z tego regionu pochodzi ponad 80% krajowej produkcji ramek i soczewek. W części muzealnej zobaczyć można stare narzędzia i prawie 200-letnie okulary; piętro niżej odbywają się warsztaty obróbki akrylu, z którego obecnie produkuje się większość ramek. Na parterze natomiast znajduje się sklep z designerskimi oprawkami i kącik z ciasteczkami... oczywiście w kształcie okularów. Oryginalne żyrandole :D Krótka historia okularów. Po wystawie oprowadzał wyjątkowo uszczypliwy przewodnik. Liczył 200jpy za zdjęcie i zadawał podchwytliwe pytania ;) Na wystawie- dawne narzędzia do produkcji okularów oraz starodawne pary. Sprytny sposób na dopasowanie ostrości. Stylowa podpórka zapobiegająca zjeżdżaniu o...
...adoptowane obydwa :) Dziś krótka historia pewnej rudej mordki, która przybłąkała się na hutę kampusu. Mordka była niesamowicie wychudzona, ledwo trzymała się na nogach, nie potrafiła skakać ani miauczeć. Po bliższych oględzinach okazało się również, że mordka jest rodzaju męskiego, ma jedno oczko ślepe, a w pyszczku brakuje paru zębów. Młodsi koledzy bardzo się przejęli stanem zwierzaczka. Szybko ochrzcili go Ponte (japońska wersja angielskiego "punty", oznaczajacego piszczel szklarską), znaleźli kocyk i trochę karmy. Zbliżały się jednak wakacje i pojawiła się obawa, że wychudzony kotek bez wsparcia studentów sobie nie poradzi. Jeden kolega mieszkał w miejcu z absolutnym zakazem trzymania zwierząt; koleżanka miała alergię; inna mieszkała z psem i rodzicami przeciwnymi zajmowaniu się kolejnym futrzakiem... Padło więc na mnie. W planach było wyleczenie i wykastrowanie kotka, oraz jak najszybsze znalezienie mu nowej rodziny. Ale dni mijały, leczenie i tuczenie kota (pocz...
Comments
Post a Comment