Posts

Showing posts from July, 2014

Nasza klasa

Image
Po ostatnim egzaminie. Wszyscy szczęśliwi. Drobniutka Arai Sensei także ;)

Z tyłu, o d lewej: Simon (Dania), Sami-Wiecie-Kto, Fernando (Brazylia), Rihanna (USA), Neil (Irlandia), Wan (Taiwan) oraz Kito-Kato kun ;) (Tailandia -chociaż Kaew twierdzi, musi być z innej planety, bo ich informacje o Tajlandii nie pokrywają się :D ) Z przodu, od lewej: Kaew (Tajlandia), Arai Sensei, Noel (Australia) i Cherry (Chiny). Na zdjęciu brak tylko Shiry z Niemiec.

Wakacje, wakacje~

Image
Ostatni egzamin za mną. Czas na odpoczynek, czyli.... ciężką pracę na hucie i szlifierni ;) Pochwalę się *^^* chyba nie najgorszy wynik jak na 4miesiące nauki :)
A do oficjalnego egzaminu (w grudniu) zdążę potrenować słownictwo...

Jest w Urawie mały sklep...

Image
...a właściwie w Kita-Urawie.
Schowany w podwórku, za ozdobnymi drzewkami. W sklepie jest małe podwyższenie z tatami, na którym są dwa malutkie biureczka i palenisko z węgielkami. Na palenisku piękny żelazny czajnik nambu tekki. A przy biureczkach siedzą straszy pan oraz starsza żona starszego pana. Czasem cicha synowa. Wszyscy w skupieniu szyją... rękawice łucznicze. A wokół piętrzą się strzały, kołczany, napierśniki, rolki na cięciwy i cała masa drobiazgów niezbędnych do praktykowania kyudo.
Niestety, ze względu na obecność kamidana (mini-chramu) w środku nie wypada robić zdjęć.  Więc tylko z zewnątrz. 
Tadam- moja własna, szyta na wymiar ze skóry shika (jelenia wschodniego) rękawica.  I takie śliczne pudełko *-*
Środek... ...z moją ulubioną kwadratową pieczątką wytwórcy

Węzeł troszkę krzywy, ale nauczę się :)
(Pod koniec tygodnia wybieram się po kilka rzeczy potrzebnych na obóz treningowy- więc więcej "łuczniczych" zdjęć wkrótce!)

6 centymetrów, 60 decybeli

Image
Kiedy zaczynają hałasować, wiadomo, że nadchodzą wakacje. Są wielkie, żywotne i niezwykle głośne. W zależności od gatunku, potrafią wydawać dźwięki nawet do 70 decybeli! A ponieważ cały kampus jest obsadzony drzewami i krzewami, na których siedzą stada tych stworów, jest głośno jak na autostradzie pełnej ciężarówek. Taki urok japońskiego lata ;)
Troszkę zmęczona, ale żywa.

Motywacja w wersji kawaii

Image

Lokatorzy specjalni (z sześcioma nogami)

Image
Jest gorąco. Jest parno. Wszyscy uciekają do cienia. Tylko cykady niezmordowanie hałasują w każdym możliwym miejscu. A co jest najlepszą kryjówką w okolicy? Oczywiście akademik- galeriowiec. Wróble, gołębie, motyle, żuki, pasikoniki i skulice (te mają  18 par) upodobały sobie nasz budynek... Niestety, większość na mój widok ucieka zbyt szybko, żebym mogła zrobić im zdjęcie swoim rozbitym telefonem. Czasami ja poruszam się zbyt szybko (kiedy zaśpię na zajęcia) ;) Ostatnio spotkałam  zielonego pasikonika,  modliszkę oraz dwie przepiękne ćmy,. Są naprawdę spore, ale nie rozumiem paniki, jaką budzą wśród tutejszych dziewczyn... jak można bać się czegoś tak ślicznego? 


Modliszka wpadła do dojo podczas sprzątania, budząc grozę wśród koleżanek. Musiałam ratować sytuację (i modliszkę), więc nie było czasu na zdjęcia... Zamiast owada- Nakajima sempai w roli modliszki na klubowej imprezie :D

Szybka wrzutka

Image
Szybka, bo czas się szykować na łucznicze "otsukaresama party" (w wolnym tłumaczeniu: imprezka w podziękowaniu za ciężką pracę w tym semestrze).

Z cyklu: gaijin potrafi. Zsuwające się elastyczne tabi? Żaden problem. Są przecież wsuwki :D

Ciao!

Dzień w kolorze pomarańczy

Image
Czyli kilka zdjęć z targu miechunki (zwanej również chińską latarenką) w samym centrum Asakusy- świątyni Senso-ji.. Dzikich tłumów (także gajdzińskich) nie przewiał nawet silny wiatr zapowiadający tajfun.

Do kupienia były również furiny- wietrzne dzwoneczki. Niestety, nieco im brakowało do porządnych rzemieślniczych wyrobów :<
Krzaczki były wszystkie takie same, w identycznych cenach, ale niektóre stoiska cieszyły się większym powodzeniem.
Szybka dostawa
 Dobrze sprzedawały się również kiście latarenek oraz pojedyncze sztuki. 


Wszyscy sprzedawcy (a szczególnie panie) głośno zachęcali do kupna. Nawet po angielsku :)


Z innych atrakcji- tanie brzoskwinie (tylko 300jpy -ok 9zł-sztuka)
oraz typowo festiwalowe stoisko "złap złotą rybkę za pomocą papierowego podbieraka"  (mission imposibiru)
Na zakupy wybrali się Panowie Strażacy...
...dwa puchate mini pieski...
...oraz trzej panowie, ze sprzętem foto wartym więcej niż moje półroczne stypendium ;)
A wszystko to na terenie piękn…

100 dni w Japonii!

Image
Yay! Karmelowy rekin ze sklepu Candy ShowTime Omotesando też się cieszy.

PS.Tajfun ma być u nas o 6"rano.  Trzymajcie kciuki, żeby pociągi kursowały...

Wesoły supermarket

Image
Z powodu zbliżających się: tajfunu, egzaminów końcowych, wakacji, obozu treningowego kyudo, przeprowadzki, artystycznych badań terenowych w okolicach Osaki oraz wystawy, troszkę brakuje mi czasu na blogowe posty...
Na szczęście w tę niedzielę nie ma treningów, więc na pewno wrzucę coś obszerniejszego ;) Na razie - z okazji sezonu na węgorze- radosne baloniki z marketu.
;)

Drzewko tanabatowe i widoki z prowincji

Image
Wybrałam się na spacer z nadzieją sfotografowania tradycyjnych dekoracji z okazji Tanabaty. Miałam w pamięci romantyczną historię rozdzielonych kochanków, którzy mogą spotkać się raz do roku, oraz obrazy przepięknie udekorowanych bambusowych krzaczków, widzianych dwa lata temu...  Niestety, widocznie tutejsi studenci niezbyt się przejmują tym świętem. Albo nie wierzą, że zapisane na karteczkach życzenia kiedykolwiek się spełnią. W okolicy drzewko było jedno, w dodatku w naszym akademiku, czyli zrobione przez gaijinów ;)
Krzaczek. I niezbędne o tej porze roku parasole.

Przy okazji poszukiwań odkryłam, że tuż za najbliższym konbini kończy się miasteczko... Widoki podobne do krajowych ;) Tylko zamiast pól rzepaku są ryżowe.
Mini-chram
Przydrożna kapliczka
Ramen bar pośrodku niczego

I nieco bardziej elegancka restauracja rybna
Hala do ćwiczeń pamiętająca zeszłą erę
Czynny warsztat samochodowy... i udekorowane auteczko
Pompy wodne pod bambusowym laskiem
Popularne w tych okolicach drzewko …

Z artystami niczego nie możesz być pewien...

Image
Cuda z kampusu Toride skłaniają do namysłu. Sztuka nowoczesna? Czy "plastik do ponownego przetworzenia" czekający na panów z tutejszego MPO? Jedno czy drugie, idealnie pasuje do trwającej w najlepsze pory deszczowej ;)

Dieta- cud

Image
Japonia to świetne miejsce dla tych, którzy chcą troszkę schudnąć. Nie należę do tej grupy, ale i tak systematycznie tracę wagę... a wszystko za sprawą tutejszych muzeów. Bo jak odmówić sobie odwiedzin na wystawie tradycyjnego rzemiosła z epoki Meiji? Gdzie można zobaczyć np.karpia z metalu, którego każda łuska zamocowana jest na zawiasie tak, by można imitować naturalny ruch ryby? Albo przepiękne emaliowane wazy od samego Ando? Jak nie pójść na wystawę prezentującej wpływ japońskiej sztuki na europejskie malarstwo i rzemiosło XIXw? Niestety, trudno przejść obojętnie również obok fantastycznie opracowanych i pięknie wydanych katalogów... Portfel chudnie, a ja z nim ;)



Ps.Chyba zrzucę jeszcze kilka klio. W tym tygodniu zaczyna się wystawa impresjonizmu z kolekcji Musee d'Orsay. I kilka wystaw szklarskich. I jedna rzemieślnicza. A poza tym festiwal furinów. I hanabi niedługo.

Lody z pomidorka

Image
Czyli najnowszy wynalazek popularnej firmy lodziarskiej.
Pomidorowe bardzo takie sobie.
Marchewkowe rewelacja.
Niestety, cena nie zachęca do częstego kupowania... ;_;