Koniec Świata live :D

Nieczęsto ma się okazję oglądać Koniec Świata, więc gdy tylko pojawiła się możliwość, zdecydowałam się od razu ;) Sekai no Owari, bo tak brzmi oficjalna nazwa, to zespół popowy (z ambicjami) o nieco creepy stylistyce. Cieszy się sporą popularnością, więc bilety na koncert podczas TIMM- Tokyo International Music Market- rozeszły się bardzo szybko. Miałam przyjemność słuchać koncertu z loży VIP, zarezerwowanej dla potencjalnych kupców licencji/ występów tej grupy :) Co prawda niektórzy zagraniczni goście nie wyglądali na zachwyconych, ale większość osób bawiła się świetnie. Wokaliście śpiewanie udawało się różnie, ale za to show- zarówno dekoracje, jak i oświetlenie czy efekty laserowe- był świetny. By lepiej się zaprezentować przed potencjalnymi gaijińskimi nabywcami, zespół przygotował część piosenek po angielsku. Świetną  reklamą była też reakcja zachwyconej publiczności. Może nie dołączę do grona zagorzałych fanów, ale z przyjemnością czasem wrócę do niektórych piosenek, jak  Dragon night, Starlight parade czy Rpg :)

Odaiba z okna automatycznej linii Yurikamome

Dzikie tłumy w kolejce...

Sekcja VIP i fani przebrani za ulubionych członków grupy

Yaaay, jest przyzwolenie na fotografowanie! (Na większości koncertów obowiązuje całkowity zakaz)

Nieco creepy dekoracje. Obrazy mrugały oczami *-*

Pierwsza część koncertu odbyła się w "europejskich" dekoracjach; piosenki były po angielsku.


Część druga- śpiewana po japońsku i w japońskiej scenografii :)

Umiejętnie użyte efekty świetlne i dźwiękowe robiły wrażenie.


Zachęceni piosenką śpiewaną przez fanów (a raczej fanki) artyści bisowali

Na zakończenie- uśmiechy, ukłony i chóralne "sto lat" dla gitarzysty (w kapeluszu).

Pożegnalne konfetti :) Wróciłam do domu po północy, ale rzeczywiście bezpiecznie :)




Comments

Popular posts from this blog

...nie porusza żadną nóżką...

Znowu przyszło lato

Kultura Japonii w pigułce (I)