Studnia szczęścia (V- Echizen yaki)

Wszyscy, którzy mieli przyjemność mierzyć się z doktoratem/magisterką/dowolną inną pracą pisemną (dłuższą niż kilka stron oraz wymagającą większego zaangażowania mózgu) doskonale wiedzą, że od czasu do czasu trzeba zrobić sobie przerwę na tzw. bałwanienie się. Czasem również zwyczajnie brakuje energii i zmęczony mózg szuka dowolnej wymówki, byle tylko nie zastanawiać się, który przymiotnik będzie bardziej odpowiedni... Wtedy pomocne okazują się tzw.zdjęcia z Bieszczad. W sporych ilościach, zrobione już jakiś czas temu, które koniecznie trzeba przejrzeć i posortować. Do Bieszczad mam dość daleko, ale dysponuję sporą kolekcją zdjęć z Echizen, których jeszcze nie publikowałam :D  

Dziś więc fotorelacja z Muzeum Ceramiki Echizen :) W pięknych okolicznościach przyrody zwiedziłam nie tylko ciekawą ekspozycję na temat historii i techniki wypałów, ale również miałam szansę podziwiać współczesne wyroby, a także użyć unikatowych czarek podczas ceremonii herbacianej. Dwie ślicznotki z muzealnego sklepu wróciły ze mną do domu, a ja czekam na okazję, by wrócić do miasta ceramicznych cudów :) 

Piece tego typu stosuje się do dziś.
Człowieki dla skali ;)

Przy użyciu najprostszych środków (rozmieszczenie kolumn podtrzymujących sklepienie, ilość spalanego drewna) można precyzyjnie kontrolować temperaturę.


 
Obiekty historyczne. Stopień wypału szkliwa zależy od umiejscowienia obiektu w piecu.

W tej wazie spokojnie bym się zmieściła :D


Obecnie do zdobienia używa się raczej kolorowych szkliw i dekoracji malarskich.

Uśmiechnięta ryba jako dekoracja :D

Niektóre obiekty można było podotykać...

...więc wycieczka radośnie rzuciła się do macania :D Profesorstwo zwłaszcza :D

Przepiękne cieniowanie koloru jest wynikiem mieszania dwóch rodzajów gliny.



Wszyscy chcieli kupić coś z tej serii..Niestety, te ślicznotki nie były na sprzedaż :<

Para tych przepiórczych jajek pojechała do Polski :)


(Ceny fotografowałam specjalnie)

Najpiękniejsze szkliwo, jakie widziałam *-* Cena powalała...
(Tak, to ok. 6,5 tys pln za czarkę wielkości złożonych dłoni)









Brama do tajemniczego ogrodu :)


Wewnętrzny ogród pawilonu herbacianego. Taaaki puszysty...

Talerzyki na wagashi w kształcie supełka- 
by "zawiązać" przyjaźń między gaijińskimi studentami, a rzemieślnikami z Fukui.

Grzeczności herbaciane...

Malownicza asymetria po opróżnieniu czarek.

Obowiązkowe poważne zdjęcie z gospodarzami...

...oraz fotka w wersji wyjątkowo mało poważnej. 


Gratis: druk 3D w służbie urushi.

Bo kto powiedział, że tradycyjne rzemiosło nie może się rozwijać?

Etapy lakierowania kaczuszki wyciętej komputerowo programowanej drukarki 3D.

Plastik przecież też można pokrywać laką. Więc drukarki w ruch ;)



...a po drodze, wśród pól ryżowych i mglistych gór, spodek kosmiczny...


Comments

Popular Posts